0000 109 866

Aktualności

Pomóż maluchom, których dzieciństwo jest o całe życie za krótkie. Rozlicz PIT wpisując KRS 0000 109 866.
I przeczytaj na co przeznaczamy dochód z 1%

Uruchom PIT On-Line Pobierz program PIT-OPP 2014

 

Profesjonalny sprzęt medyczny zapewnia lepsze życie

 

Jeśli zastanawiasz się, komu przekazać w tym roku swój „jeden procent”, pomyśl o dzieciach, których „dzieciństwo jest o całe życie za krótkie”, czyli podopiecznych Fundacji Gajusz. O dzieciach, których komfort życia zależy m.in. od tego, czy nas będzie stać na kupno preparatów odżywczo-leczniczych, sond, zestawów do przetaczania pokarmu, środków przeciwodleżynowych, preparatu do inhalacji, wymianę wyeksploatowanych koncentratorów tlenu, ssaków, czy pompy żywieniowej, nie mówiąc już o opatrunkach, cewnikach, wenflonach, czy strzykawkach.

 

Oskar walczy z uśmiechem na buzi


Pomyśl o trzyletnim Oskarze z „Pałacu" - naszego hospicjum stacjonarnego, cierpiącym na choroby przewodu pokarmowego, padaczkę, który nie chodzi i nie mówi. Chłopiec już od pierwszych dni pobytu w naszym hospicjum ujął wszystkich pogodnym usposobieniem. Z uśmiechem na buzi dzielnie walczy. Pomagamy mu w tej walce, ale przekonaj się, ile to kosztuje. Maluch z powodu ogromnych problemów z jelitami jest odżywiany pozajelitowo i dojelitowo. Specjalna pompa do odżywiania pozajelitowego kosztuje ok. 5 700 zł. Aparaty do przetaczania jedzenia to 300 zł miesięcznie. Oskar wymaga też specjalnej pompy do żywienia dojelitowego (3 500 zł), a zestaw do tej pompy, który musi być wymieniany raz na dobę, kosztuje 23 zł. Od czasu do czasu korzysta też z pulsoksymetru (2 500 zł) Nie wliczamy do tych wydatków kosztów ubrania, pościeli, gazików, środków pielęgnacyjnych, opatrunków. Sądzisz, że opatrunki to drobiazg w naszych wydatkach? Nic bardziej mylnego. 15-letni Patryk spod Piątku, z ciężką postacią pęcherzycy, która zaatakowała prawie całe jego ciało, wymaga ogromnej ilości jałowych opatrunków. Miesięcznie wydajemy na to 2 000 zł.

 

Dzięki naszemu sprzętowi Majce lepiej się oddycha

 

Pomyśl też o 8-letniej Majce z porażeniem mózgowym z hospicjum stacjonarnego. Nasza Majeczka dostaje jedzenie przez specjalną pompę. Taka pompa kosztuje 3 500 zł, a rurka tracheostomijna, dzięki której dziewczynka ma większy komfort oddychania, to dla nas wydatek 80 zł. Musimy ją wymieniać co 6 tygodni.
W hospicjum domowym i stacjonarnym opiekujemy się ok. 50 dzieci. Prawie każde potrzebuje koncentratora tlenu (2 500zł). Prawie każde potrzebuje też ssaka (1 800 zł). Ok. 40 dzieci wymaga wspomagania pulsoksymetrem (2 500 zł) , 18 dzieci musi korzystać z pompy do podawania leków i żywienia. Te wszystkie urządzenia trzeba wymieniać średnio co 3-4 lata. Do tego dochodzą jeszcze koszty sprzętu jednorazowego (rurki, rękawice, noski do inhalacji, sondy, skrzykawki, igły, gaziki itp.).


Liczymy na Was


W samym tylko hospicjum stacjonarnym taki sprzęt kosztuje nas 3 000 miesięcznie. Łącznie cały sprzęt w hospicjum stacjonarnym i domowym kosztuje 430 000 zł. W minionym roku dzięki Waszym wpłatom z „jednego procenta" otrzymaliśmy około 950 000 zł. Sami widzicie, jak ważna jest Wasza pomoc. Pamiętajcie, że NFZ pokrywa tylko do 40% kosztów funkcjonowania naszego hospicjum domowego i stacjonarnego. O resztę musimy zadbać sami. Bardzo liczymy, że dołączycie do nas z „jednym procentem.

 

1% podatku przeznaczamy nie tylko na sprzęt medyczny. Potrzeb jest znacznie więcej. O pozostałych możesz przeczytać w poniższych artykułach.


 Hospicjum jak pogotowie

 

Kiedy przekażesz nam swój „jeden procent”, możesz mieć satysfakcję, że dzięki Tobie nasi lekarze i pielęgniarki dojadą do naszych podopiecznych w hospicjum domowym. Jest to hospicjum, w którym dzieci przebywają w rodzinnym domu, mając zapewnioną fachową bezpłatną opiekę. Nie ulega wątpliwości, że chore dziecko najlepiej czuje się w swoim domu. Dlatego nasze hospicjum domowe działa jak pogotowie - 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu. Planowe wizyty pielęgniarskie odbywają się dwa razy w tygodniu, a raz na dwa tygodnie wizyty lekarskie. Ale zdarzają się sytuacje nadzwyczajne - kiedy stan dziecka się nagle pogorszy. Wtedy lekarz wsiada w samochód i jedzie do chorego, bez względu na porę dnia, czy nocy.

 

Domowy lekarz

 

Nasz podopieczny 13-letni Bartek z Dębiny spod Wielunia siedem lat temu przebył zapalenie mózgu. Bartek nie chodzi, nie mówi, je zblenderowane pokarmy, podane mu na łyżeczce. Nie raz zdarzały się u niego ostre kryzysy. Także w nocy. W takich momentach najszybciej jak tylko się dało przyjeżdżał do niego z Łodzi lekarz z hospicjum Fundacji Gajusz. Bartek, który nie znosi szpitali, był bardzo wdzięczny, że pomoc lekarską otrzymał we własnym domu.
Ale z Łodzi do wioski Bartka jest ponad 90 kilometrów. Dojazdy do niego naszego zespołu hospicyjnego kosztują nas około 1200 złotych miesięcznie. Są dzieci, które wymagają szczególnie częstych przyjazdów zespołu hospicyjnego. To dzieci z chorobą nowotworową - zwłaszcza w jej ostatnim stadium. Często przyjeżdżamy do nich codziennie. Chyba nie wyobrażasz sobie, że któregoś dnia powiemy ich rodzicom, że nie stać nas na benzynę.

 

Nieustannie w drodze

 

W hospicjum domowym mamy pod opieką około 40 dzieci, z których większość mieszka poza Łodzią, niejednokrotnie na krańcach naszego województwa. 12 samochodów jest w ciągłym ruchu. Aby dotrzeć do naszych podopiecznych do ich domu, przejechaliśmy w minionym roku aż 290 000 km. Paliwo kosztowało nas prawie 110 000zł. Ale są sytuacje, że musimy korzystać z transportu specjalnego, zamawiając usługę u przewoźnika. Taka usługa kosztuje nas 700 zł miesięcznie. Każdy, kto ma samochód wie, że to nie są jeszcze wszystkie koszty. 60 000zł rocznie wydajemy na ubezpieczenie samochodów, naprawy oraz serwis.

Twój „jeden procent” ma wielką moc. Dzięki niemu w domu chorego dziecka na czas pojawi się lekarz, pielęgniarka, a także psycholog, rehabilitant, czy pracownik socjalny. Możesz sprawić, że „dzieciństwo, o całe życie za krótkie” będzie wolne od lęku i cierpienia.


Leki, które poprawiają jakość życia

 

Do priorytetowych potrzeb naszej Fundacji należą leki. Dominują leki neurologiczne, a wśród nich leki przeciwpadaczkowe, antybiotyki z probiotykami, sterydy do inhalacji, leki rozszerzające oskrzela, przeciwalergiczne, czy przeciwbólowe. Leki te poprawiają jakość życia naszych podopiecznych, zmniejszając ich cierpienie.


19-letni Sebastian z naszego hospicjum stacjonarnego ma porażenie czterokończynowe. Dzięki lekom neurologicznym Sebastian jest spokojny, nie ma napadów padaczki. Jeden z nich - sabril - jest szczególnie drogi. Opakowanie kosztuje 235 zł i starcza chłopcu na miesiąc. Rocznie wszystkie leki chłopca kosztują nas 4 800 zł. Dwuletnia Kinga cierpi na wodogłowie i padaczkę. Dziewczynka nie chodzi, nie siedzi i nie mówi. Kinga bierze kilka preparatów przeciwpadaczkowych, lek poprawiający funkcjonowanie przewodu pokarmowego i zmniejszający napięcie mięśniowe. Rocznie kosztuje to 2 400 zł. Kiedy zsumujemy wydatki za leki dla wszystkich pacjentów hospicjum stacjonarnego, to okaże się płacimy za nie ponad 100 000 zł rocznie.


Rodzice nie mogą wybierać między czynszem a kupnem leków


A to jeszcze nie wszystkie nasze wydatki, związane z lekami. Opłacamy również leki dzieci, będących pod opieką hospicjum domowego. Leki 6-letniego Wiktora, chorego na encefalopatię pozapalną kosztowałyby jego bliskich ponad 6 000 zł rocznie. Dzięki temu, że przekazujecie nam swój „jeden procent", możemy pokryć te koszty, które byłyby ogromnym obciążeniem dla budżetu rodzinnego chłopca. Leki Adriana, cierpiącego na nieuleczalną chorobę metaboliczną (m.in. neurologiczne, gastrologiczne, przeciwbólowe) kosztują nas ok. 4 500 zł rocznie.
Leki wszystkich dzieci, będących pod opieką hospicjum domowego kosztują nas rocznie około 74 000 zł. Opłacamy je dwunastu naszym podopiecznym. Rodziny tych dzieci znalazły się w trudnej sytuacji materialnej. Dzięki temu, że przekazujesz nam swój „jeden procent" rodzice nie muszą wybierać między opłaceniem czynszu, a kupnem leków dla nieuleczalnie chorego dziecka.


Nie ma jak u niani

Dzieci w naszym „Pałacu” mają zapewnioną profesjonalną opiekę lekarską i pielęgniarską. To sprawdzony zespół, oddany naszym podopiecznym. Ale „Pałac” nie byłby takim samym miejscem jak jest, gdyby nie pracowały tu opiekunki do dzieci, popularnie nazywane nianiami. To one zastępują naszym dzieciom mamę. Któż jak nie niania umyje dzieci, przebierze z piżam w dzienne ciuszki, nakarmi i przytuli? To ona znajdzie czas na zabawę z maluchami, by czas mijał im przyjemnie i by nic nie traciły ze swojego dzieciństwa, które „jest o całe życie za krótkie”.

Gdyby nie nianie, Julka, cierpiąca na wodogłowie nie odpoczywałaby w cieplejsze dni w naszym ogrodzie i nie miałby kto poczytać jej bajek. To dzięki nim Julka często się śmieje, a czasem nawet śpiewa. Bez niani smutniejsze byłoby życie każdego z naszych dzieci, spragnionych ciepła i uwagi.

Małgorzata Cieplucha, jedna z naszych sześciu opiekunek, wcześniej pracowała w żłobku i w przedszkolu ze zdrowymi dziećmi. Przychodząc tutaj, obawiała się, że hospicjum to bardzo smutne miejsce, w którym nie ma miejsce na radość. Przekonała się, że myliła się. Radość w noszą m.in. one, dziecięce opiekunki. Wśród nich także Jolanta Mateja. W żadnym żłobku, czy przedszkolu, gdzie jest bardzo dużo dzieci, nie byłoby szansy, by się z nimi tak zżyć, jak tu. Nigdzie też każda chwila nie jest tak bezcenna, bo pożegnania są wpisane w rytm nocy i dni hospicjum.

Rocznie praca niań kosztuje nas ok. 150 000 zł. W 2014r. dzięki pieniądzom z budżetu obywatelskiego mogliśmy na ich wynagrodzenie przeznaczyć 70 000 zł. W tym roku nie możemy liczyć na podobne wsparcie. Zatem liczymy na Was, pamiętajcie o naszych dzieciach, kiedy będziecie się rozliczać z podatku.

Zostańcie Mikołajami!


Już po raz ósmy możecie spełnić dziecięce marzenia! Dzieci, będące pod opieką naszego hospicjum domowego, stacjonarnego i oddziałów onkohematologicznych, nie mogą się już doczekać Mikołaja. Chcąc Jemu ułatwić spełnienie swoich marzeń napisały górę listów. Czasem same, czasem przy pomocy kogoś bliskiego. Mimo choroby czas Gwiazdki jest dla naszych małych podopiecznych tak samo piękny jak wtedy, kiedy byli zdrowi. Pomóżcie im spełnić marzenia.


Drogi Mikołaju, na wstępie mojego listu chciałbym Cię gorąco pozdrowić i uściskać – pisze siedmioletni Kacper - Moim wymarzonym prezentem jest dostać zabawkowy kombajn zbożowy dla małego farmera, a do tego Bruder – rozsiewacz. Chcę też wspomnieć, że mam 2 kochane siostry.
Z pozdrowieniami, Kacper”.

 

Takich listów mamy mnóstwo. Jeśli chcesz zostać Mikołajem, zajrzyj do listy prezentów i działaj według naszych wskazówek.

 

Każdego Mikołaja, który zechce uczestniczyć w Specjalnym prezencie prosimy o wpłaty dowolnej kwoty na rachunek: 
WBK 27 1090 2705 0000 0001 2040 3040 z dopiskiem "Specjalny prezent" 

Koszt to około 10 000 złotych. Uzbieraliśmy już 9130zł

 

Jak zostać Mikołajem?
1. Z listy powyżej wybierz dziecko, które chcesz uradować prezentem.
2. Skontaktuj się z nami:
• Telefonicznie: 697 789 924 (Prosimy o kontakt od 8 - 17, bo wówczas możemy na bieżąco edytować listę)
• Emailowo na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (po 15.00)

Prezenty można dostarczyć osobiście od pon do piątku w godz 8 -17 na ul. Dąbrowskiego 87


Kontaktując się z nami proszę podać: 

liczbę porządkową, imię dziecka, prezent, swoje imię oraz numer telefonu.
3. Kup prezent :-) Dołącz też ładną torebkę lub opakowanie. Uprzedzamy jednak, że wszystkie podarunki otworzymy, ponieważ musimy mieć pewność, że nasi podopieczni dostaną swój wymarzony prezent. Możesz też dołączyć jakiś drobny upominek dla mamy dziecka.

4. Dostarcz prezent osobiście lub pocztą na adres:
Fundacja Gajusz ul. Dąbrowskiego 87, 93- 271 Łódź.

Prezent musi trafić do Fundacji do 16 grudnia!

Prosimy również, aby paczki z prezentami były opisane imieniem oraz liczbą porządkową wybranego dziecka.

Nasz Mikołaj potrzebuje kilku dni na odwiedzenie wszystkich grzecznych podpiecznych Fundacji. Wraz ze Śnieżynkami rozpocznie swoją podróż już 16 grudnia, a z pacjentami Szpitala spotka się 18 grudnia.

Adnotacja "kupione" przy imieniu dziecka oznacza, że ten Prezent Mikołaj już do nas przywiózł.

 

Wiecie, że Łodzianie mają moc czynienia najprawdziwszych cudów?

 

 Kilkoma kliknięciami mogą sprawić, że obok dzieciaków z hospicjum stacjonarnego nigdy nie zabraknie czułej, gotowej do zabawy niani. A na oddziale onkologicznym mali pacjenci będą mogli, przynajmniej na chwilę, zapomnieć o chorobie i brać udział w zajęciach arteterapeutycznych.

Wystarczy, że w głosowaniu na projekty ogólnomiejskie budżetu obywatelskiego, wybiorą te zgłoszone przez Fundację Gajusz.

 

L 0140 - MAMA JAK NIANIA - całoroczna opieka i wsparcie niań dla podopiecznych Pałacu dla nieuleczalnie chorych dzieci

L 0200 - SZTUKA NA ZDROWIE – zajęcia artystyczne dla małych pacjentów z chorobami onkologicznymi ze szpitala przy ul.Spornej

 

Formularz do głosowania internetowego znajduje się tu: 
https://budzetobywatelski.uml.lodz.pl/

 

Głosowanie trwa tylko do 28 września! KONIECZNIE udostępnijcie informacje wśród znajomym  z Łodzi!

Na jesiennym niebie na próżno szukać gwiazd. Na szczęście dzięki nam będziecie mogli cieszyć się nimi we własnym domu!

 

Ruszyła własnie aukcja charytatywna na rzecz hospicjum perinatalnego. Ludzie o dobrych sercach, znani z ekranów telewizyjnych, desek teatru, scen muzycznych i wybitnych osiągnięć sportowych zgodzili się udostępnić swój wizerunek i pomóc chorym, nienarodzonym dzieciom. Teraz pomóc możecie także Wy!

 

Wystarczy, że weźmiecie udział w licytacji i zechcecie powalczyć o unikatowe, wykonane jedynie na potrzeby akcji "Ludzie o Dobrych Sercach" fotografie takich sław jak: Andrzej Grabowski, Paweł Małaszyński, Artur Rojek, Katarzyna Bujakiewicz, Jarosław Boberek, Stefano Terrazino, Adam Nowak  i wielu innych...

Więcej szczegółów dotyczących akcji znajdziecie na stronie:

 

www.dobreserca.org.pl

 

Jeżeli chcecie wziąć udział w aukcji KONIECZNIE klikajcie tutaj:

http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=5269314

 

 

Kiedy 8 letni chłopiec postanowił, że będzie pomagał swoim równolatkom – Gabrysiowi i Maćkowi – chorym na zespół TALDO, wychowywanym tylko przez tatę, ucieszyliśmy się bardzo. Ale nikt z nas nie przepuszczał wtedy, że mały człowiek może tak wiele!

Szymon zorganizował w Warszawie profesjonalny event szkoleniowy, który poprowadziła sama Joanna Jabłczyńska. Swoją obecnością wydarzenie uświetniło 7 wybitnych trenerów. Dochód ze sprzedaży biletów zostanie przekazany na sfinansowanie leczenia chłopców.

„Szymon nie mógł przejść obok losu chłopców obojętnie i chce wspólnie z innymi ludźmi pokazać, że dzieci mogą liczyć na dużą grupę ziemskich Aniołów, które sprawią, aby ten czas na ziemi był dla nich dobrym czasem” – Mama Szymona.

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/15661465/8letni-szymon-pomaga-chorym-chlopcom

dla blanki-2dla blankidla blanki-7

Konta bankowe

konto bankowe dla zbiórki publicznej:

BZ WBK 30 1090 2705 0000 0001 2040 3083

konto podstawowe:

BZ WBK 27 1090 2705 0000 0001 2040 3040

przelewy zagraniczne:

kod swift WBKPPLPP 27109027050000000120403040
Służy do rozliczeń nie będących zbiórką publiczną w rozumieniu ustawy z dn. 15 marca 1933 r. w tym darowizn celowych dokonywanych przez osoby i firmy współpracujące z Fundacją Gajusz.

Kontakt

Siedziba Fundacji/ Hospicjum:
93-271 Łódź, ul. Jarosława Dąbrowskiego 87
NIP 725 16 57 818

tel. / fax:+48 42 631 00 41
e-mail:biuro@gajusz.org.pl

formularz kontaktowy znajdź na mapie

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o cookies możesz dowiedzieć się na tej stronie..

  Akceptuję pliki cookies.
Informacja o ciasteczkach