| Dopóki jest czas - 6 |
|
Strona 7 z 7
Dzisiaj Oliwia jest pogodna, uwielbia się przytulać, rozdaje całusy. Mówi pierwsze słowa, nuci, rysuje. Jej mama ograniczyła pracę w biurze, żeby być dłużej z małą. Cieszy się każdym dniem, który spędzają razem. Rachunki TisyTisa opowiada o torcie na urodziny - "Hospicjum Domowe dla Dzieci Ziemi Łódzkiej" niedawno skończyło pięć lat. Dzisiaj oprócz personelu medycznego chorymi zajmuje się 80 wolontariuszy. Było 115 podopiecznych w domach i setki pacjentów na Oddziale Onkologii w szpitalu na Spornej. Gajusz, syn Tisy, ma 14 lat i zamierza kiedyś pracować w fundacji. Jest zdrowy. - To do końca życia pozostanie dla mnie tajemnicą. Nie czuję się zakładniczką obietnicy, którą złożyłam w zamian za wyzdrowienie syna. Nie poświęcam się, po prostu lubię to, co robię. Sens tej pracy jest podstawową częścią wynagrodzenia - mówi Tisa. A Aneta dodaje: - Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Kiedyś poprosiłam Krzysia, pierwszego podopiecznego, żeby nagrał dla mnie mój ulubiony film "Troję". Potem odkryłam, że coś nie wyszło, nagranie nagle się urywa. Jak życie tego chłopca, który odszedł niebawem. Wierzę w znaki. Myślę, że kieruje nami wyższa siła. Do mnie mówi: Bądź tutaj, jeszcze się przydasz. Agnieszka Litorowicz-Siegert Twój STYL 4/2010 |
| Wpisany przez Agnieszka Litorowicz-Siegert (Twój STYL) |
| wtorek, 20 kwietnia 2010 16:28 |






