|
Arek lubi żartować, potrafi zarazić otoczenie swoim śmiechem. Uwielbia szybkie samochody. Kiedy zasiądzie za kierownicą sportowego auta, nie ma sobie równych. Ale ma dopiero 11 lat, dlatego jeździ nim w grze komputerowej. Kiedy już dojedzie do mety, ogląda filmy na DVD, które dostał od dobrych ludzi. Niektóre dialogi z kreskówek zna na pamięć. Wpada do pokoju i udaje bohaterów "Epoki lodowcowej". W wolnych chwilach podziela pasję mamy, maluje na płótnie i szkle. Prace wędrują potem na ściany pokoju, w którym mieszka z mamą i siostrą w Chechle niedaleko Pabianic.
Sześć lat temu znalazł się w szpitalu przy Spornej. Lekarze rozpoznali u niego rzadką chorobę - anemię aplastyczną. Od tamtej pory połowę czasu spędzał w szpitalu, połowę w domu.
- Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, miał burzę ciemnych gęstych włosów na głowie i był bardzo rozbrykanym dzieckiem - mówi Tisa Żawrocka z fundacji Gajusz, która pomaga rodzinie chłopca. - Teraz Arek dzielnie walczy z chorobą, która zaatakowała jego skórę. Nie ma włosów. Choruje na zapalenie płuc, cały czas kaszle. Złogi w płucach powodują, że część jego pęcherzyków płucnych jest nieczynnych. Jest stale niedotleniony i musi używać inhalatora. Bierze sterydy, dzięki którym jego organizm lepiej broni się przed infekcjami.
- Jest bardzo miłym dzieckiem - dodają wolontariusze. - Nie skarży się. Nie uważa - jak inne chore dzieci - że wszystko mu się należy. Mówi, że jak pojedzie do pana dziennikarza, to powie, żeby napisał o marzeniach innych dzieci.
Ale Arek też ma swoje marzenie. Chciałby gdzieś wyjechać. - W góry albo nad morze, bo jeszcze tam nie byłem - mówi. - Ale najlepiej wiosną, bo teraz jest dla mnie za zimno.
Chłopiec wymaga całodobowej opieki. Dlatego jego mama nie pracuje. Nie stać jej na taki wyjazd. Fundacja Gajusz prosi o kontakt wszystkich, którzy mogliby pomóc spełnić marzenie Arka. Numer telefonu 0 506 151 839.
|