|  |

 Oddział
Jednym z głównych celów działalności Fundacji Gajusz (obok wspierania Hospicjum i pomocy prawnej dla dzieci po przebyciu wypadku komunikacyjnego) jest pomoc psychologiczna, wsparcie i opieka socjalna pacjentów oddziału onkohematologii i ich rodzin.
Odziały onkologiczne dla dzieci są kolorowe. W szpitalu im. Marii Konopnickiej na ulicy Spornej w Łodzi są dwa. Mali pacjenci spędzają tu dużo czasu. Niektórzy wpadają na chwilę, a niektórzy na dłużej, w zależności od potrzeb. Każdy jest wyjątkowy i każdy w inny sposób zapada w pamięć.
Ośmioletni Damian, nowoprzyjęty pacjent przed wszystkimi zabiegami tak na wszelki wypadek rozważa ewentualne drogi ucieczki. Deklaruje się jako twardziel "ale plan awaryjny warto mieć". Przed założeniem drogi centralnej na wstępie odrzuciliśmy ewakuację przez okno. Damian okazał się twardzielem. Ma założoną drogę gotową do przyjmowania leków i już nie będzie musiał być ciągle nakłuwany, bo wszyscy wiemy, że tego dzieci nie lubią najbardziej, żeby nie wiem jak fascynująca historia o podobno analogicznym ugryzieniu muchy temu towarzyszyła.
Oddziały szpitalne to takie miejsca, gdzie mieszka najwięcej miłości. Widać ją przy nie odpuszczających na krok swoich dzieci mamach, ale bywa i tak, że ona jest zmęczona wtedy na chwilę jej miejsce zajmuje przyjaźń. Przynoszą ją ze sobą wolontariusze. Wtedy rodzice zmęczeni szpitalem wymykają się na spacer.
Film zrealizowany przez dzieci z oddziału onkologicznego szpitala im. M. Konopnickiej w Łodzi
"Taki wolontariusz to skarb. Wczoraj Magda ugotowała mi obiad" – ten wpis możemy przeczytać w zeszycie wolontariuszy i ich podopiecznych, krążącym stale po oddziale. Jedzenie to niezwykle istotny temat oddziałowy. Głód tematu pojawia się wraz ze sterydami. Nie tak dawno mały Michaś szerzył ideę zmiany jadłospisu. Wszystkim z personelu mimochodem wspominał "gdybym ja był kucharzem wszystko byłoby smażone". Koncepcja nie przeszła. Michaś przyjął ją ze zrozumieniem pięciolatka.
Oddziały szpitalne to też takie miejsca, gdzie mieszka dużo strachu. W spotkaniach z nim niezastąpione są panie psycholog. Dr Bogna Kędzierska, Joanna Sass, Agnieszka Grodzicka, Agnieszka Miśkiewicz, Agnieszka Głusińska. od lat są z rodzinami małych pacjentów, jak trzeba nawet nocą.
Najważniejsze na oddziale jest leczenie. Nie ma co ukrywać nie jest ono łatwe, czasem bolesne, długie, wymagające od dzieci więcej cierpliwości niż jesteśmy sobie to w stanie wyobrazić. Radek podopieczny naszego Hospicjum wręczając Order Uśmiech Tisie Żawrockiej Kwiatkowskiej powiedział, że to nagroda za to, że nie zapomniała co to znaczy być dzieckiem. W naszej pracy codziennie staramy się, by dzieciństwo na oddziale miało wszystkie odcienie.
Te najbardziej kolorowe wnoszą zajęcia plastyczne. W każdy poniedziałek dzięki plastyczkom: Basi Błeszyńskiej i Agnieszce Kacprzyk świetlica szpitalna ginie wśród mieniących się różności. Nie będę wskazywała palcami, bo nie chcę zapeszyć, ale w przyszłości paru artystów z naszej szpitalnej pracowni może zreformować obraz sztuki współczesnej. Znam też takich, którzy podzielili moje zdanie zakupując prace dzieci na licytacjach dla naszych podopiecznych.
Niekwestionowaną radość wnoszą na oddział zapraszani przez nas wyjątkowi goście. Obecnie Piotr Ciesielski przygotowuje projekt z dziećmi na oddziale. Myślę, ze już wkrótce wszystkich zaskoczą małe dzieła sztuki.
Przez te dziesięć lat pomagało nam wiele osób. Powiększa się grupa przyjaciół Fundacji Gajusz i coraz więcej osób współpracuje z dziecięcymi oddziałami onkologicznymi.
Wszyscy jesteśmy tam po to, żeby pomóc dzieciom i żeby mogły jak najszybciej wrócić do domu, dlatego w każde święta życzymy rodzinom na oddziale jak najrzadszych spotkań.
Joanna Paduszyńska: wspólnie z dziećmi staramy się realizować filmy; Na oddział onkologiczny wprowadziła mnie Jagoda Jeziorowska jedyna i niezastąpiona muzykoterapeutka na oddziale...
Nasza pomoc nie byłaby możliwa bez osób tworzących zespół Fundacji Gajusz.
Anna Piekutowska, Anna Rajska-Rutkowska, Iza Kuzyszyn, Agnieszka Osendowska pozyskują środki finansowe dla naszych podopiecznych i pracują również na to by nie wnosić strachu tam gdzie jest już go wystarczająco dużo. Tworzą kampanie społeczne próbujące odczarować stereotyp choroby nowotworowej.
Nic mi nie jest, po prostu miałem raka jest naszym największym (jak dotąd) przedsięwzięciem. W ramach kampanii na oddziałach onkologicznych w całej Polsce pojawiły się plakaty z portretami dzieci, którym udało się pokonać raka. Nasi podopieczni wystąpili również dwukrotnie w pokazie mody pod tym samym hasłem.
W 2006 roku Fundacja Gajusz założyła specjalny serwis informacyjno-edukacyjny Gdzie Raki Zimują dla małych pacjentów chorych onkologicznie i ich rodzin.
|