|
Patryk Kowalski ma 3,5 roku. Choruje na epidermolysis bullosa, wrodzone pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Choroba jest nieuleczalna. Każde dotknięcie niesie ból, na skórze powstaje pęcherz, jak po oparzeniu. Nieprzekłuty rozlewa się w olbrzymie bąble. Otwarty grozi zakażeniem, które może okazać się śmiertelne. Aby chory żył, wymaga specjalnej pielęgnacji. Chłopiec jest cały w bandażach. Przez 862 dni od urodzenia przebywał w szpitalu. Odkąd zamieszkał z rodzicami we wsi koło Piątku, zaczął się normalnie rozwijać. Mówi, liczy, nauczył się bawić klockami duplo z rodzeństwem. Samodzielnie je i pije. Dwa razy w tygodniu przywożony jest do szpitala na zmianę opatrunku. Odbywa się ona pod narkozą. - Na utrzymanie Patryka miesięcznie potrzeba ok. 1500 zł. Na leki, pampersy, preparaty aloesowe i do ozonoterapii - mówi Tisa Żawrocka z fundacji Gajusz, która pomaga rodzinie.
Losem chłopca zainteresowali się właściciele salonu fryzjerskiego "Evita Ondina Equipe" przy ul. Legionów 57, Izabella Benda i Dariusz Przybylski. - Patryk nie ma normalnego dzieciństwa, ale jak każde inne dziecko ma marzenia - mówią. - Chłopiec marzy o samochodziku na akumulator, którym będzie mógł jeździć koło domu. Dlatego 10 proc. od każdej wykonanej usługi w salonie przeznaczymy dla niego.
"Gazeta" przez kilka tygodni drukować będzie specjalne kupony. Czytelników "Gazety" będą uprawniać do 10-procentowej zniżki w salonie. Następne 10 proc. trafi na konto Patryka.
Do akcji przyłączyła się Telewizja Toya, która też rozdaje kupny uprawniające do rabatów.
|