 |
|
|
|
|
Patryk Kowalski nad morzem
Patryk nie mógł spać tej nocy. Wiedział, że jutro z samego rana pod jego skromny dom podjedzie samochód. I wreszcie nie będzie to karetka. I pojadą na wycieczkę. Nie do szpitala. Podczas drogi też nie mógł się uspokoić. Mimo zapewnień, że celem ich podróży nie będzie klinika drżał z przejęcia pomieszanego ze strachem. Nie był nigdy tak daleko. Uparł się, że na wycieczkę jedzie razem z bratem. Chce dzielić swoje szczęście z kimś innym, z kimś mu najbliższym. I mimo, że to on właśnie wymaga stałej opieki trzymał brata za rękę powtarzając, żeby się nie martwił i pokazywał mu migające obrazki za oknem samochodu. I żeby mama się nie martwiła. Ani nikt.
Gdy otworzyły się drzwi hotelowego pokoju położonego zaledwie kilkadziesiąt metrów od morza Patryk zamarł w zachwycie i szepnął: WOW. To słowo powtórzyło się też podczas rejsu pirackim statkiem, w fokarium na Helu, na plaży, w restauracji, wszędzie. Któregoś razu poprosił o kotleta na wynos. Nie chciał przegapić żadnej chwili, więc postanowił jeść po drodze. Zatrzymali się na chwilę, by kupić pocztówki. Patryk trzymał na kolanach pudełeczko ze swoim przysmakiem, gdy nagle jakaś kobieta podeszła do niego i zaczęła wciskać do jednorazowego opakowania banknot. Chciała pomóc, ale Patryk bał się, że chce mu się dobrać do schabowego! Długo nie mogliśmy się przestać z tego śmiać.
W drodze powrotnej zasnął. Opadł z sił i emocji. Wierzę, że znowu się gdzieś wspólnie wybierzemy. Może tym razem w góry?
Podziękowania dla:
- użytkowników serwisu Allegro, którzy wylicytowali podarowane nam przedmioty i w ten sposób pozwolili nam uzbierać sumę potrzebną do spełnienia marzenia Patryka
- Ford Gonera & Co w Łodzi za wypożyczenie samochodu z pełnym bakiem
- Smażalni ryb Izdebka na Helu. Za pyszną rybę i okazane serce!!!
Hotelu Astor w Jastrzębiej Górze za bezpłatny nocleg i królewskie przyjęcie
|
|
 |