 |
|
|
|
|
MAKSYMILIAN
Urodził się zdrowym chłopcem z Apgarem 8/9 pomimo wcześniactwa. Poród przebiegał bez większych komplikacji. Uwielbiał kiedy mama chodziła z nim po domu. Otwierał wtedy szeroko swoje duże brązowe oczy i rozglądał się, jakby wszystko doskonale widział. Niestety swoje dwumiesięczne urodziny obchodził na OIOMIE w ICZMP w Łodzi.
Dostał zapalenie opon – mózgowo rdzeniowych, zapalenia mózgu a w ich przebiegu posocznicę (tzw. Sepsę). Nikt nie potrafił określić, skąd wzięły się w jego organizmie takie bakterie wywołujące tak straszną chorobę.
(...) Było ciężko, zwłaszcza wtedy kiedy reanimowali Maksa na moich oczach. Stałam wtedy jak posąg, nogi wrosły mi ziemię, a łzy lały się strumieniami po policzkach.
Kiedy go zabierali na Intensywną Terapię nie miałam nawet odwagi podejść do niego i go dotknąć, pogłaskać po jego małej ślicznej główce, nie mogłam się ruszyć z miejsca (...) - opowiada mama Maksa.
Kilka dni przed wyjściem do domu miał zrobione badanie słuchu, wzroku i tomografię komputerową głowy. Choroba pozostawiła ogromne spustoszenie w mózgu Maksa. Ma postępujący zanik tkanki mózgowej. Oprócz tego bradykardię i hipotermię. W międzyczasie założono mu także zastawkę otrzewno-komorową, która miała spowolnić rozwój zmian w jego główce.
Lekarze nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie - jak to wszystko się skończy, ale ważne jest to, co dzieje się teraz.
Maks nie podnosi główki, rzadko otwiera oczka, nie płacze, nie uśmiecha się - tylko leży, wygląda jak śpiący królewicz. Czasem kichnie lub się przeciągnie, pomacha rączkami...
|
|
 |