SPOTKANIE GRUPY WSPARCIA - MARZEC 2006 roku


Bardzo się cieszę, że 4 marca 2006 roku doszło w Łodzi do spotkania między rodzicami w żałobie z Warszawy i Łodzi. Spotkało się wiele rodzin z różnym stażem w żałobie. Byli wśród nas tacy, którzy stracili swe dziecko prawie 10 lat temu, tacy, którzy przeżywają swoją żałobę ponad rok, i tacy, których dziecko zmarło zaledwie kilka tygodni temu. I okazało się, że bez względu na czas, który minął od śmierci dziecka, zawsze czuje się smutek a wspomnienie o nim może wywołać łzy.

Pochować swoje dziecko to coś okrutnego, co przyszło nam przeżywać. Coś, czego nie da się opisać. Coś niesprawiedliwego, bo przecież to dzieci powinny chować nas, nie my je.

W czasie tego wieczoru uświadomiłam sobie, co mnie tak bardzo ciągnie na spotkania Grupy Wsparcia. To poczucie zrozumienia ze strony ludzi, którzy tak jak ja oczekują zrozumienia. To był dobry wieczó roku Nikt nikogo nie zmuszał do zwierzeń a tyle osób tak szczerze i prawdziwie mówiło. Nikt nie miał pretensji, że ktoś cichutko sobie siedział i słuchał tego, co inni mówili.

I mimo, że spotkaliśmy się pierwszy raz z rodzicami z Warszawy, czuliśmy się, jak w gronie dobrych znajomych. Wszyscy mówili to, co czują. Bez udawania, bez bojaźni, bez obaw, że ktoś krzywo spojrzy. Albo, że ktoś pomyśli, że mówi niedorzecznie.

Przeciwnie, miałam poczucie, że wszyscy chcą sobie pomóc, jak tylko potrafią najlepiej, Słuchając, rozmawiając, doradzając sobie czasem wzajemnie, popijając herbatę spędzaliśmy razem czas.

Po tym spotkaniu z gośćmi z Warszawy, mogę powiedzieć jedno: Nie ważne skąd się jest, jaki zawód się wykonuje, ile lat się ma - każdy cierpi po stracie dziecka, ból jest taki sam.

My, rodzice z Łodzi, z mniejszym stażem w żałobie chcieliśmy się dowiedzieć, czy wraz z upływem czasu ból się zmniejsza. Po cichu pewnie liczyliśmy, że usłyszymy, że za rok, może dwa nasz ból minie- najlepiej bezpowrotnie.

W tej sprawie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo wszystko zależy od człowieka. Nikt nikogo nie zmusi do płaczu, nikt nikogo od niego nie powstrzyma. A starsza stażem warszawska Mama powiedziała, że możemy nauczyć się żyć bez naszych dzieci, ale boleć będzie zawsze.

Piękne jest to, że możemy dzielić się doświadczeniami i wzajemnie sobie pomagać. Dziękuję gościom z Warszawy za to, że zechcieli przyjąć nasze zaproszenie i mogliśmy ich zapytać o wszystko, co nas nurtowało, nawet o sprawy bardzo osobiste.

Po tym spotkaniu nasunęły mi się kolejne pytania, pojawiły się nowe sprawy, o których chciałabym porozmawiać. Wierzę, że kolejne spotkanie jest tak samo możliwe, jak to, które się odbyło.

Marta




Do Grupy Wsparcia trafiliśmy w grudniu 2005 roku po śmierci naszej ukochanej córki Patrycji, która odeszła 11 października 2005 roku, po dwóch latach walki z chorobą nowotworową. Na początku marca 2006 roku spotkaliśmy się z Grupą Wsparcia rodziców z Warszawy.

Spotkanie, którego trochę się obawialiśmy było dla nas prawdziwym przeżyciem. Wymieniając się swoimi doświadczeniami zrozumieliśmy, że nasz żal, bunt, ból są reakcjami normalnymi, że mamy prawo krzyczeć, płakać i pytać: "Dlaczego?"

Stefan z Marysią mają w sobie ogromną wiarę, potrafili swymi słowami ukoić choć na chwilę nasze zbolałe serca. Uwierzyliśmy, że nasza córeczka jest wśród aniołków, że jest szczęśliwa, już nie cierpi. A my rodzice byliśmy z nią do końca, pozwoliliśmy jej spokojnie odejść. To bardzo umocniło nas w przekonaniu, że nie byliśmy złymi rodzicami, tylko dlatego, że nie zdołaliśmy jej uratować.
Po rozmowie z Olą i Irkiem zrozumieliśmy, że nasze zachowanie po śmierci dziecka jest czymś naturalnym. Miłością i wsparciem do siebie pokonamy czas żałoby. Czas, w którym winimy się za wszystko, mając do siebie nieuzasadnione pretensje, żal.

Potrafiliście swym ogromem wiary, wsparciem duchowym, zaszczepić w nas nadzieję. Nadzieję, że każdy kolejny dzień będzie lepszy. Bo nasze dziecko jest, było i będzie zawsze w naszych sercach.

Za całe dobro pomoc, wsparcie duchowe i za to, że potrafiliśmy się choć trochę uśmiechać dziękujemy.
Rodzice Patrycji



Fundacja Gajusz - Hospicjum Domowe dla Dzieci Ziemi Łódzkiej | NIP 725-16-57-818 | 90-406 Łódź, ul. Piotrkowska 17 (wejście D) | tel.: +48 42 632 06 06, 0 506 151 839 | medyk@gajusz.org.pl
Chcesz nas o coś spytać? | Webmaster