|
Wyjazd w góry warszawską Grupą Wsparcia- sierpień 2006








|
W niespełna trzy miesiące po śmierci naszego dziecka dostaliśmy piękny prezent od warszawskich rodziców - możliwość spędzenia z Grupą Wsparcia kilku dni w górach.
Cieszyliśmy się bardzo z tych wakacji. Mogliśmy pobyć chwilę razem, nie zaprzątając sobie głowy codziennymi obowiązkami. Mogliśmy choć troszkę myśleć tylko o sobie.
Jednego z wieczorów, kiedy Irek rozpoczął spotkanie, zamierzałam tyle powiedzieć, zapytać. Słowa Prezesa, o tym, że nie każdy może być w „naszej grupie”, ponieważ „wpisowe” jest zbyt wysokie - ścięły mnie z nóg- tak bardzo, że cały wieczór nie wydusiłam z siebie nawet słowa. Tak bardzo były prawdziwe.
Płakałam, jak małe dziecko, na szczęście nikt wtedy nie powiedział: - „Nie płacz” - nie powstrzymywał mnie. Cieszę się i za to bardzo dziękuję!
Ten wieczór, i to co powiedzieli inni rodzice, pozostanie we mnie na wiele lat.
W czasie tego wieczoru uświadomiłam sobie, co mnie tak bardzo ciągnie do Grupy Wsparcia. To poczucie zrozumienia ze strony ludzi, którzy tak, jak ja oczekują zrozumienia. I mimo, że spotkaliśmy się dopiero po raz drugi z rodzicami z Warszawy, czuliśmy się, jak w gronie dobrych znajomych. Wszyscy mówili to, co czują. Bez udawania, bez bojaźni. Miałam poczucie, że wszyscy chcą sobie pomóc, jak tylko potrafią najlepiej.
Słuchając innych rodziców, wraz z mężem zrozumieliśmy, że nasze zachowanie po śmierci dziecka jest czymś naturalnym. Szkoda tylko że ten czas jest tak bardzo trudny i nikt nie wie jak długo potrwa.
Dopiero teraz wiemy jak bardzo nam był potrzebny ten wyjazd i te spotkania w grupie. Choćby po to, by zrozumieć nasze zachowania wobec siebie. Jak ważnych było tych kilka dni z ludźmi, którzy przeżywają to samo, którzy mają podobne kłopoty, problemy, a którzy z żałobą są trochę dłużej niż my. Dlatego potrafią nam pomóc i pocieszyć.
Ktoś kiedyś powiedział, że dobro, które dajemy, wróci kiedyś do nas ze
zdwojoną siłą. Dlatego i ja mam nadzieję że kiedyś przyjdą lepsze dni.
Dziękujemy za wsparcie i pomoc i za to, że jesteście.
Monika i Paweł - rodzice Szymonka
|
|