|
Oddział onkohematologii szpitala na Spornej odwiedził iluzjonista. Stawał przy każdym łóżku i wyczarowywał uśmiechy na twarzach dzieci
Łódzka fundacja Gajusz pomaga spełniać życzenia ciężko chorych dzieci leżących na oddziale onkohematologii szpitala przy ul. Spornej. Po naszych tekstach, w których apelowaliśmy o pomoc, zgłaszają się kolejne osoby, które spełniają marzenia. W sobotę dzieci odwiedził iluzjonista Łukasz Miezianko. Przyjechał do Łodzi aż z Białegostoku. - Jestem magikiem - powiedział po wejściu do jednej z sal i zapytał małego pacjenta, jak ma na imię. - Jesteś czarodziejem, więc powinieneś wiedzieć - powiedział ze smutkiem chłopiec, ale z zaciekawieniem zaczął się przyglądać gościowi. Iluzjonista od razu zabrał się do pracy. W zaciśniętej dłoni upchnął chusteczkę. Gdy ją otworzył, chusteczki nie było. Po chwili pojawiła się w drugiej ręce. W jego dłoniach pojawiały się i znikały czerwone piłeczki. Zawiązywał supełki na sznurku, który raz miał dwa, albo trzy końce. Po jednym pociągnięciu dłoni supełki znikały. - On był taki chory i wcale się nie uśmiechał - mówi mama kilkuletniego Michała. - Teraz go nie poznaję.
- Dobrze, że znalazł się ktoś, kto pomógł dzieciom pokonać nudę i oderwać je na trochę od telewizora - mówi Tisa Żawrocka, prezes fundacji. - To wielkie przeżycie i cieszę się że mogłem je rozweselić - podsumował Miezianko po występie. - Pierwszy raz występowałem w szpitalu, gdzie leżą bardzo chore dzieci. To daje człowiekowi mocnego kopa do działania.
Dzień wcześniej na oddział trafiły dwa komputery z drukarką, które ufundował wydział zdrowia Urzędu Miasta Łodzi. Tydzień temu dzieci odwiedzili muzycy zespołu Ich Troje.
|
Wpisany przez Michał Jóźwiak
|
|
poniedziałek, 28 października 2002 09:17 |