|
Półtora roku temu dzieci z onkologii w szpitalu przy Spornej napisały, że ich ukochana pani doktor Małgorzata Stolarska musi dostać Order Uśmiechu. Kapituła odznaczenia zdecydowała, że dzieci mają rację.
Onkologia i uśmiech? Taki oddział to rzeczywiście dość szczególne miejsce - mówi dr Małgorzata Stolarska, szefowa onkologii i hematologii dziecięcej przy Spornej. - Ale nie można powiedzieć, żeby na co dzień było smutne. Trzeba tylko o to zadbać, postarać się.
Dlatego po klinice spaceruje żółw, dzieci pędzą z zabawkami. Dr Stolarska: - To piękne, że dzieciom tak niewiele potrzeba, by były radosne. Łatwo ucieszyć dobrym słowem, zabawką, fajnym filmem, wiadomością, że uda się iść do domu na trochę.
Ale chyba najbardziej mali pacjenci ze Spornej cenią sobie uśmiech swojej pani ordynator. - Kiedy się śmieje, aż bije od niej ciepło i szczerość - mówi Aneta, mama Paulinki chorej na białaczkę.
Iza: - Nie zamieniłabym jej na inną. Zawsze się uśmiecham, kiedy ją widzę.
To dzięki małym pacjentom dr Stolarska dostanie Order Uśmiechu.
Na pomysł odznaczenia ukochanej lekarki półtora roku temu wpadły dzieci leżące w szpitalu przy Spornej. W przygotowaniu wniosku pomogli pracownicy Fundacji "Gajusz". Zamiast pisać długie i bardzo poważne uzasadnienie, dzieci namalowały wielkie, ponadmetrowe słońce. W miejscu promieni wpisały powody, dla których dr Stolarska order musi dostać:
- za to, że jest góralką (naprawdę pochodzi z Zakopanego),
- za ciepły uśmiech,
- za to, że jest taka kochana,
- że jest taka duża, że przy niej niczego nie trzeba się bać,
- jak się bawimy, to ona nam nie przeszkadza.
Pracownicy Gajusza zwinęli słońce w rulon i wysłali do kapituły orderu.
Odpowiedź przyszła w środę. Doktor Stolarska order dostanie w czerwcu. Oczywiście najpierw będzie musiała wypić szklankę soku z cytryny i się uśmiechnąć.
- Ale niespodzianka - cieszy się lekarka. - Kiedy o tym usłyszałam, chciałam podskoczyć z radości. Nie mogłam, bo prowadziłam samochód. Bardzo się cieszę, że dzieci miały taki pomysł, bo tak naprawdę Order Uśmiechu dla człowieka, którego całe życie zawodowe jest związane z dziećmi, to największa nagroda. Zawsze marzyłam, żeby taki order dostać, ale nikomu o tym nie mówiłam.
- A kto miał go dostać jak nie doktor Stolarska - mówi Tisa Żawrocka, szefowa Gajusza. - Przecież to najlepsza lekarka na świecie! Kocha dzieci i żyje pracą. Na pieniądze nie zwraca uwagi. Mogłaby zarabiać kupę forsy, ale nie ma nawet własnej firmy.
Jak to robi, że pracując na dziecięcej onkologii, nie przestaje się uśmiechać?
- Uśmiech musi towarzyszyć całemu naszemu życiu - mówi pani doktor. - Łatwo się uśmiechać i łatwo być przy dzieciach, wtedy gdy wszystko jest w porządku, bo dzieci z natury są pogodne i radosne. Tak się stało, że dzięki mojemu zawodowi onkologa i hematologa dziecięcego często jestem z dziećmi w bardzo trudnych sytuacjach, czasami w najtrudniejszych momentach. I nie zawsze są to momenty, które nastrajają do uśmiechu. Ale dzieci nie potrafią być długo smutne. Nawet w trudnych chwilach czekają na uśmiech i wcale nie jest on taki trudny. Ja po prostu taka jestem. Bardzo kocham swoją pracę, uwielbiam dzieci i uwielbiam być wśród dzieci.
Dr Stolarska ciężko zapracowała na odznaczenie. Z nieodłącznym uśmiechem szefuje oddziałowi onkologii i hematologii dziecięcej w szpitalu przy ul. Spornej. Współpracuje z Gajuszem - jest kierownikiem medycznym hospicjum, które prowadzi fundacja. I jeszcze uczy studentów pediatrii i wykłada na Wydziale Filozofii. - Chcę im przekazać, że w dzisiejszych czasach bardzo ważne jest, by lekarze byli wrażliwi na ludzką krzywdę, na to, co czują ich pacjenci - mówi już zupełnie poważnie. - Żeby umieli z nimi rozmawiać, zauważali, że człowiek to nie tylko ciało, które stwarza problemy, ma dolegliwości, ale także dusza i cały szereg emocji.
|