| Piotr Podczaski |
|
Wszystko zaczęło się od zdiagnozowania guza w górnym śródpiersiu przednim po lewej stronie na zdjęciu Roentgen’a zleconym w celach profilaktycznych (badania na nurka Ochotniczej Straży Pożarnej). Następnie dnia 6 listopada 2009 roku wykonano u mnie tomografię komputerową potwierdzającą obecność „zmiany patologicznej” wielkości 5x6 cm (wymiary poprzeczne). W związku z zaistniałą sytuacją zostałem skierowany do szpitala na oddział Chirurgii Klatki Piersiowej w szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Łodzi w celu dokonania biopsji (w wynikach badań krwi nie stwierdzono żadnych zmian, nie miałem też żadnych objawów choroby). 16 listopada 2009 roku przyjęto mnie do szpitala. Niestety po zabiegu wyniki nie były miarodajne. Zadecydowano, że guz zostanie wycięty. Operacja odbyła się 17 grudnia. Wycięta zmiana została poddana dokładnym badaniom histopatologicznym, które dnia 4 stycznia 2010 wykazały obecność nowotworu w organizmie. By przekonać się czy nie wystąpiły przerzuty wykonano u mnie szereg badań - pobierano szpik kostny, krew, wykonywano tomografie wszystkich odcinków ciała oraz wykonano Pozytonową Emisyjną Tomografię komputerową, która potwierdziła jedyne miejsce ogniska, jakim jest śródpiersie. W związku z klarowną sytuacją diagnostyczną, zaczęto u mnie leczenie w postaci chemioterapii typu ABVD. Objawy do przyjemnych nie należą. Niestety, jak to bywa u chorych na nowotwór, cały czas muszę siedzieć w domu. To trochę drażni, kiedy ma się prawie 18 lat, rówieśnicy robią „osiemnastki” a choroba trzyma cię od takich imprez z daleka. Brakuje mi uprawiania sportu. Po operacji mam zakaz jakiejkolwiek formy wysiłku fizycznego przez 3 miesiące. Ostatnie podanie chemii, w najbardziej optymistycznej wersji(po czterech cyklach) zaplanowano na 5 czerwca 2010. Z rakiem da się żyć choć najgorsze są momenty takie jak wczoraj (3.03.2010r). Czekaliśmy od 9 rano do 14.30 żeby się dowiedzieć, że nie będzie chemioterapii, gdyż wyniki krwi nie kwalifikują mnie na nią. Chorują tłumy ludzi. Ja nie jestem w najgorszej sytuacji. Mam realne szanse na wyzdrowienie. Widzę jak lekarze odsyłają ludzi bez cienia nadziei na leczenie. Moją chorobę bardzo przeżywa mama i rodzeństwo. Mam w nich ogromne oparcie. Wystarczy jeden dzień pobytu na onkologii, żeby zobaczyć jak kruche jest życie. Piotrek Mogą Państwo pomóc Piotrkowi wpłacając darowiznę na jego subkonto: Getin Bank 42 1560 0013 2027 0380 6621 0110Fundacja GAJUSZ 90-406 Łódź ul. Piotrkowska 17 |
| poniedziałek, 08 marca 2010 16:42 |






Mam na imię Piotr. 27 czerwca kończę 18 lat. Czwartego stycznia 2010 zdiagnozowano u mnie raka układu limfatycznego (chorobę Hodgkina), jestem po dwóch zabiegach operacyjnych oraz w trakcie chemioterapii. Wiele wskazuje na to, iż jest to wczesne stadium choroby, dzięki czemu mam szansę na całkowite wyleczenie i powrót do dawnej sprawności fizycznej.

