|
Wczorajszego popołudnia odbyło się ostatnie przed wakacjami spotkanie wolontariuszy. Na następne trzeba będzie poczekać aż do września. Nie oznacza to jednak, że wakacje to czas kiedy, my – wolontariusze nie działamy. Wprost przeciwnie. A najlepszym na to dowodem była obecność kandydatów do naszego grona na wczorajszym spotkaniu. Także: na spotkania słodko-czwartkowe zapraszamy jesienią, a letnią porą do zobaczenia na oddziałach i w Hospicjum.
Justyna Janik o wczorajszym spotkaniu:
Król Stanisław August Poniatowski miał swoje Obiady Czwartkowe. A my, wolontariusze GAJUSZA? My, dzięki Iulianie, mamy swoje Podwieczorki Czwartkowe. 24 czerwca odbyło się ostatnie takie, w tym roku akademickim, przedwakacyjne spotkanie. Myślą przewodnią naszego Podwieczorku był stres. Wspólnie ustaliliśmy, czym w ogóle jest i jak można z nim walczyć. A skoro o walce mowa nie zabrakło też smakołyków, które często są niezbędną bronią w takiej bitwie. Udało nam się również przeprowadzić mały eksperyment: stresowanie na odstresowanie (bez obaw, grupa podlegająca czynnikom stresogennym była wcześniej uprzedzona o konsekwencjach eksperymentu). Jak zwykle porozmawialiśmy też o naszych podopiecznych, o problemach związanych z dniem codziennym każdego wolontariusza, ustaliliśmy także plan działania w okresie wakacyjnym. Mamy nadzieję, że atmosfera Podwieczorku Czwartkowego zachęciła do działania naszych przyszłych Wolontariuszy, którzy odwiedzili nas na tym spotkaniu.
Kamil, kandydat na wolontariusza, o wnioskach, jakie wyciągnął z wczorajszego spotkania:
Na spotkanie poszedłem dlatego, że moja dziewczyna chce być wolontariuszką. Szczerze mówiąc, nawet bym nie pomyślał, że ja mógłbym nim być, ale po tym spotkaniu wiem, że tym dzieciakom można pomóc na miliony sposobów np. być przy Nich... a to wystarczy w zupełności.
Powiedziano, że coś tak małego jak trzepotanie skrzydeł motyla, może spowodować tajfun na drugim końcu świata. /Teoria Chaosu/
Twój gest, słowo, obecność może być dla Nich zbawieniem.
|