Nigdy nie zapomnę co dla nas zrobił.
Po trzech tygodniach pobytu na Spornej i wielu komplikacjach ze zdrowiem naszego dziecka (holter, zapalenie ucha, scyntygrafia), po pierwszej ciężkiej chemioterapii, szykowaliśmy się do wyjścia. Ale nieoczekiwanie zatrzymano nas na dodatkowych badaniach. Był styczeń, potworna śnieżyca, wichura, na jezdni – lodowisko... Rodzina nie odważyła się przyjechać na podróż do Łodzi, żeby odebrać Bartka ze szpitala. Pan Jurek – kierowca GAJUSZA, nie patrząc na wszelkie przeciwności pogodowe, jadąc 20 kilometrów na godzinę odwiózł mnie i mojego ciężko chorego syna Bartka. DZIĘKUJĘ – to za mało. Kazimiera Mikołajczyk
|
| Zmieniony: piątek, 23 października 2009 23:01 |






Nigdy nie zapomnę co dla nas zrobił.


