|
Wszyscy jesteśmy PR-owcami. Gdy pierwszy raz usłyszałem tę teorię, wzruszyłem ramionami. Szybko się przekonałem, że jest prawdziwa. Bez PR-u (dla niewtajemniczonych - public relations, sztuka nawiązywania kontaktów i budowania dobrego wizerunku) nie może istnieć ani firma, ani kościół, ani Doda, ani ojciec Rydzyk.
To, co robisz, jest ważne, ale jak to wygląda w oczach ludzi - ważniejsze. Możesz być Małyszem, ale tylko dzięki PR-owi, czyli promocji własnej osoby, zdobędziesz sponsorów. Możesz, jak Krystyna Janda, założyć teatr, a i tak PR-owskim zabiegom zawdzięczasz, że staje się modny. Sprawiedliwe? Tylko pozornie. Bo są ludzie, którzy robią rzeczy niezwykłe, a promować się nie potrafią. Przyjechały do redakcji trzy młode kobiety. Nieśmiało usiadły za stołem. Po paru minutach wiedziałem, że powinny wejść do redakcji po czerwonym dywanie. Prowadzą w Łodzi hospicjum dla dzieci. Nie same, podobnych do nich, wykształconych, ambitnych dziewczyn jest więcej. Lekarki, pielęgniarki, księgowa. Co potrafią, to robią. Dla dzieciaków, które może nigdy nie będą zdrowe. "Zosia ma dziesięć lat. Od kilkunastu miesięcy jest w śpiączce. Przypomina śpiącą królewnę, ale pocałunek jej nie obudzi..." - tak opisują jedną ze swoich podopiecznych. Co byś zrobił, gdyby ci został miesiąc życia? Takie pytanie mobilizuje nas do marzeń. Wymyślamy: daleka podróż, spotkanie z ważną osobą, skok na spadochronie. Dzieci też marzą. Może skromniej, czasem tylko żeby... nie bolało. Dziewczyny z Fundacji Gajusz próbują ich marzenia spełniać. I co miesiąc bankrutują, bo koszty leków, opieki, rehabilitacji albo zdalnie sterowanej wyścigówki dla małego Krzysia są duże. Czasem też trzeba kupić węgiel rodzicom, bo chore dziecko mieszka w domu. Przywykły żebrać. - Gdybym była sławną aktorką... - powiedziała Tisa, szefowa fundacji, a w domyśle było: dostałabym więcej pieniędzy. I tu wracamy do tematu. Nawet gdy robimy coś tak bezinteresownego, bez PR-u się nie da. Od kilku lat o 1 procent naszych podatków rywalizują różne organizacje. Najwięcej dajemy tym, które mają "twarz". Aktorki, pani prezydentowej, szefowej telewizji. Reszta ma mniejsze szanse. Nigdy nie sądziłem, że zostanę PR-owcem. To mój debiut.
Przeczytajcie Państwo tekst Agnieszki Litorowicz-Siegert Dopóki jest czas (str. 106.). Idą święta, każdy chce zrobić dobry uczynek. GAJUSZ nie jest jedynym hospicjum, podobnych znajdziecie w internecie więcej. Wybierzcie, proszę. A że wkrótce będziemy mówić o Zmartwychwstaniu, dodam, że niektóre z tych chorych dzieciaków potrafią zagrać losowi na nosie i... wyzdrowieć. Spokojnych Świąt. Niech ten spokój zapewni nam poczucie, że nie jesteśmy egoistami.
Jacek Szmidt redaktor naczelny Twojego STYLU
- źródło: Twój STYL nr 4, kwiecień 2010 r.
|