| Wolontariuszy relacja z Mołdowy |
|
Mołdowa. Każde z nas na pomysł wyjazdu zareagowało z takim samym entuzjazmem jak i z obawą. Bo przygoda, ale też jakże inny świat. Niemniej jednak 8 sierpnia zapakowaliśmy się do gajuszowego samochodu i wyruszyliśmy w świat. Po drodze zachwycił nas Lwów – piękny, czarujący, aż szkoda, że nie nasz, że nie polski. Ale podróż cel miała inny: Kiszyniów. Pierwsze wrażenia dzieliliśmy z czwórką pracowników Fundacji GAJUSZ, otoczeni ogromną troską i opieką dr Iuliany Bragi – to jej marzenia o zrobieniu czegoś tylko dla dzieci nas tutaj przywiodły. Warsztaty przeprowadzone przez Asię i Michała zachwyciły nie tylko naszych mołdawskich przyjaciół, ale i nas. Świetlica i łazienka finansowane ze środków polskiego MSZ są na najwyższym poziomie. Aż szkoda, że na naszej szóstce nie ma możliwości zbudowania takiego bajkowego miejsca dla Dzieciaków, żeby i dla nich zawsze świeciło takie piękne słońce. Niestety warunki w największym mołdawskim szpitalu dziecięcym to obraz nędzy i rozpaczy. Ale Dzieci fantastyczne! Radosne, pełne zapału i energii, niczym nie przejęte, z rozbrajającymi uśmiechami na buźkach – nasze serca rosły, gdy one malowały swoimi marzeniami ścianę jadalni na oddziale kardiologicznym. Pozdrawiamy z gorącej Mołdawii. |
| Wpisany przez Monika, Magda i Krzysiek |
| piątek, 21 sierpnia 2009 15:04 |








